Przyszłości szukaj na horyzoncie

W ponad 20-letniej pracy w dziedzinie badań i analizy przyszłości pod kątem rozwoju biznesu zauważyliśmy pewną dość oczywistą prawidłowość: w czasach pokoju, dobrobytu i pewności niewielu myśli o odważnej pracy nad przyszłością. Wydaje się ona wtedy oczywista, klarowna i zrozumiała. To nie dotyczy tylko naszej pracy, ale także innych dziedzin.

„Istnieje tylko to, co widzimy”

Zastanawiamy się nad prognozami pogody częściej w czasie niekorzystnych zjawisk. Wiadomości z giełdy papierów wartościowych śledzimy częściej w czasie kryzysu. O wulkanach i sejsmologii rozmawiamy, gdy wybucha Eyjafjallajökull czy Etna. O zdrowiu chętniej mówimy, gdy następuje epidemia lub pojawia się choroba. „Istnieje tylko to, co widzimy”, twierdzi Daniel Kahneman. Kiedy nie widzimy niepewności, trudno nam myśleć o negatywnych zjawiskach, a przyszłość jawi się piękna. Natomiast gdy nadchodzi niepokój, ogarnia nas wątpliwość. Zaczynamy zadawać pytania: „czy mogliśmy to przewidzieć”, „co dalej” czy „jak żyć”?

To, co nieznane związane jest z niepewnością. Rzeczy znane jej nie wywołują. Jeśli coś skrywa się pod zasłoną niepewności, pozostaje tajemnicą. Skłania do uchylenia jej rąbka. Zachwyca. Czasem przeraża. Ale zawsze wiąże się z niepewnością. Taka jest przyszłość. Jest nieoswojona. Niby można na nią się przygotować, jednak doświadczenie wskazuje, że nie jest to takie proste. Przyszłość jest otwartym rozdziałem niedokończonej książki. Każdy może nadać jej inne zakończenie. Dla pesymistów będzie ono nieszczęśliwe, dla optymistów świat będzie żył długo i szczęśliwie. Ludzie z wyobraźnią i umiejętnością krytycznego myślenia zobaczą w przyszłości zbiór możliwości. Dla nich ta książka się nie kończy i jest powieścią, w której sam kreujesz zakończenie. Bo nic nie jest zdeterminowane. Wszystko zależy od nas samych. Jest to banalne. Ale jakże prawdziwe.

FutureS Thinking, czyli projektowanie przyszłości

Projektowanie przyszłości nie polega na budowaniu precyzyjnych prognoz. Projektowanie przyszłości to poszerzający horyzont myślenia sposób na proaktywne poszukiwanie możliwych rozwiązań rozwojowych na dzisiaj. Praca z przyszłością jest ważna, bo oswaja to, co może się wydarzyć. Rzeczy oswojone i nazwane nie są już tak groźne, jak te, które nas zaskakują. Koronawirus jest niezbitym dowodem na to, że nie powinniśmy myśleć o przyszłości jak o lepszym dzisiaj. Przyszłość nie jest prostą ekstrapolacją tego, co dzieje się dziś. Jak twierdzi architekt Nicolay Boyadiev, „powinniśmy porzucić ideę jednej przyszłości, która może być przewidziana lub odkryta, na rzecz idei wielu przyszłości, które równolegle wydarzają się w już dzisiaj”. Bo przecież „przyszłość już się wydarzyła, tylko nie została równomiernie rozdystrybuowana”(William Gibson).

Według Petera Frase’a, nasze przyszłości będą rozkładały się na dwóch osiach: obfitość – niedobór, egalitaryzm – elitarność. Jedną skrajnością jest obfitość – dóbr, zasobów, bogactwa. Drugą niedobór, w którym przyjdzie nam walczyć o dobra podstawowe. Granice drugiej osi wyznacza egalitaryzmem (perspektywa my), czyli w miarę równy dostęp do zasobów i bogactwa, i elitarność (perspektywa ja), czyli świat, w którym zwycięży egoizm, a elity będą kontrolowały masy. Gdzieś między tymi skrajnościami powinniśmy szukać biznesowych scenariuszy przyszłości. Więcej o tych scenariuszach pisze w swoim artykule Zuzanna Skalska (cały artykuł tutaj). W tym miejscu skupiamy się na metodzie pracy, czyli na tym, jak zbudować pożądane rozwiązania, które będą odporne na różne możliwe przyszłości. Chodzi o to, by zbudować organizację antykruchą, tj. taką, której kryzys nie tylko nie zabije, ale nawet wzmocni.

Sygnały zmian pojawiają się na horyzoncie

Ludzie pracujący w danej branży mają tendencję, by nie wyglądać poza nią. Jeżdżą na branżowe targi, czytają branżowe pisma i spotykają się na branżowych konferencjach. To często czyni ich krótkowzrocznymi, gdyż sygnały zmian pojawiają się wszędzie. Najczęściej tam, gdzie się ich często nie spodziewają. Przyszłość danej branży rodzi się na jej krawędzi. Na horyzoncie. Sygnały to nie trendy. Te pojawia się dużo później, gdy sygnały zmian uzyskają odpowiednie nasycenie. Sygnały to ledwie widoczny znak, że coś się dzieje. Że coś się gdzieś zaczyna. To migoczące światełka w tunelu. Coś istotnego, co może (ale nie musi) istotnie wpłynąć na rzeczywistość i usankcjonować przyszły trend.

FutureS Thinking™



Dlatego proces projektowania przyszłości zaczynamy od aktywnego poszukiwania szeregu sygnałów zmian, które mogą wpłynąć na daną branżę. To nasza codzienna praca, polegająca na identyfikacji, zbieraniu i porządkowaniu różnych nowych idei, konceptów biznesowych i kierunków na przyszłość. Sygnały zmian pojawiają się na targach innej branży niż nasza. W projektach wizjonerskich dużych i znaczących graczy w branży, w konceptach projektantów spekulatywnych (takich jak na przykład Koert van Mensvoort czy Arne Hendriks). W artykułach, na platformach internetowych (np. Kickstarter czy Etsy), na konferencjach, TED-ach, 99U, na blogach. Można je zidentyfikować podczas badań etnograficznych, w trakcie wywiadów z ekspertami od nowych technologii, zmian społecznych czy w środowisku start-upów. Poszukujemy przykładów zmian, artefaktów, narracji i zmieniających się zachowań, szacując ich potencjał wpływania na rzeczywistość danej branży.

Sygnały zmian w czasach koronawirusa

To jakie sygnały pojawiają się dzisiaj? Sygnały zmian, które mogą stać się nową normą w przyszłości, zebrał je Politico Magazine w ciekawym materiale o tym, jak świat się zmieni po koronawirusie. Poniżej przytaczam nieco zmodyfikowane i dostosowane do naszych realiów wybrane sygnały zmian, które pojawiły się w artykule Coronavirus Will Change the World Permanently. Here’s How. Warto przejść przez kilka z nich i zastanowić się na ile dzisiejsze biznesy są antykruche i jak mogą skorzystać z pojawiających się możliwości.

odosobnienie ponad kontakt osobisty 

– komfort przebywania w obecności innych osób może zostać zastąpiony przez komfort odosobnienia – zastąpienie kontaktu fizycznego przez kontakty online pozwoli nam jednak na zwiększenie zasięgu działania, czas podróży nie będzie stanowił bariery

Pojawi się pytanie: „czy jest jakikolwiek powód, żebym zrobił osobiście coś, co mogę zrobić online?”

większa atencja dla bliskiej społeczności i ludzi o nią dbających 

– mniej istotne staje się to co się dzieje gdzieś dalej, większe znaczenie ma to, co dzieje się tuż za rogiem, gdzie lekarze i pielęgniarki walczą o zdrowie, a sklepikarze o zaopatrzenie; coraz bardziej niechętnie traktujemy obcych; w Azji rośnie niechęć do białych, u nas z podejrzliwością patrzymy na Włochów czy Hiszpanów;

Pojawi się pytanie: „czy jest sens, żebym kupował coś, co nie jest wyprodukowane tutaj i daje utrzymanie mojemu sąsiadowi?”

łączenie zamiast dzielenia

 – stara zasada divide et impera zaczyna mieć mniejsze znaczenie, gdy pojawia się wspólny wróg; polaryzacja społeczeństwa rozgrzana do granic czerwoności w ostatnich latach zacznie się ochładzać: prawica vs lewica, zamożni vs biedni, konserwatyści vs liberałowie – wszyscy jesteśmy narażeni na stratę;

Pojawi się pytanie: „co możemy zrobić razem, aby uzyskać większy impakt społeczny?”  w miejsce pytań o maksymalizację zysku czy satysfakcję akcjonariuszy

odrodzenie autorytetów i nauki 

– czy dalej będziemy słuchać znanego piłkarza, blogera czy dziennikarza, którzy będą wypowiadać się na temat koronawirusa? Wszystko wskazuje na to, że w sytuacji zagrożenia będziemy szukać prawdziwych ekspertów; profesor wirusologii będzie w końcu uważniej słuchany niż gwiazda czerwonego dywanu; nastąpi upadek celebryckich pseudo-autorytetów;

Pojawi się pytanie: „jak skorzystać z prawdziwej wiedzy w rozwoju naszego biznesu?”

koniec hiper-indywidualizmu 

– zachwianie w dochodach milionów ludzi i wzrost niepewności spowoduje przejście ze strefy „ekspansywnego indywidualizmu” do strefy „bezpiecznej wspólnotowości”, skłaniając nas do refleksji nad tym kim jesteśmy i co jest dla nas naprawdę ważne;

Pojawia się pytanie: „jak ja/firma/członek społeczności mogę przyczynić się do jej rozwoju?”

zniesienie barier prawnych i mentalnych dla działań online 

– nie wszystko można zrobić online’owo, to jasne; jednak wiele rzeczy, które dzisiaj są ograniczone przez regulacje, biurokrację i naszą mentalność, można; administracja, medycyna, nauczanie, konsulting biznesowy, konsultacje psychologiczne, spotkania biznesowe czy inne – dzisiaj skoncentrowane na fizycznym kontakcie – dziedziny życia społecznego przejdą w online; ludzie się przyzwyczają i zaczną powszechnie korzystać z e-usług;

Pojawi się pytanie: „jak zmienić sposób świadczenia usług, by w 100% dostosować się do e-działania?”

zbawienna rzeczywistość wirtualna 

– ciągle będziemy chcieli doświadczać i jako istoty stadne współdoświadczać rzeczywistości; jak to zrobić w izolacji w trakcie kwarantanny? Wirtualna rzeczywistości nie będzie już tylko zabawką czy narzędziem w rękach nielicznych; symulowana rzeczywistość świata wirtualnego pozwoli nam się przenosić z miejsca na miejsce i ciągle doświadczać specyficznych wrażeń z np. kozetki psychologa, gabinetu lekarza czy modlitwy w kościele;

Pojawi się pytanie: „jak zapewnić doświadczenia wirtualnej rzeczywistości, żeby naszej e-usługi stały się jeszcze bardziej wartościowe?”

zdrowsze cyfrowe życie 

– mamy szansę przemyśleć, jak powinno wyglądać lepsze, pełniejsze i zdrowsze życie cyfrowe, w którym wspólnie będziemy samotni; młodzi digital natives już dzisiaj wykorzystują cyfrowy świat, jako naturalny świat ich tworzenia społeczności; przy założeniu, że właśnie ten świat cyfrowy stanie się naszą codziennością;

Będziemy próbować odpowiadać sobie na pytania: „co mogę autentycznego zaoferować innym w świecie cyfrowym?” a jednocześnie: „jak w nim utrzymać sprawność intelektualną i fizyczną?”

początek powszechnej telemedycyny (telepracy i teledoznań) 

– zmiana paradygmatu i upowszechnienie telemedycyny to już nie tylko kwestia kosztów i niższej jakości kontaktu, ale konieczność; upowszechnienie to nie tylko będzie wiązało się z ograniczeniami, ale też przyniesie korzyści różnym systemom, które wcześniej stawały się niewydolne, np. miejski system transportu publicznego, parkingi, przepełnione poczekalnie w przychodniach;

Pojawi się pytanie: „jak firma może skorzystać na ograniczeniu ruchu ludzi i gdzie szukać korzyści dla siebie?”

silniejsze więzi rodzinne i sąsiedzkie 

– w sytuacji kryzysowej nie szukamy nowych kontaktów, ale umacniamy te, które są najsilniejsze, tj. więzi rodzinne, koronawirus uwypuklił potrzeby najstarszej części społeczeństwa, skłaniając do działań pomocowych i opiekuńczych dla osób starszych, oddolna „widzialna ręka” działa już dziś w wielu miejscach, jednak zorganizowana pomoc instytucjonalna pozostaje wyrywkowa i niespójna;

Pojawi się pytanie: jak można wesprzeć instytucje pomocowe w lepszej organizacji ich działań?”

rząd staje się podmiotem, powraca wiara w instytucje 

– jednak czy ta wiara jest chwilowa, czy instytucje, szczególnie te rządowe poradzą sobie z odpowiedzialnością, w takich sytuacjach jak koronawirus instytucje, ale też organizacje biznesowe, stają się zakładnikami zaufania społecznego; te, które dadzą coś od siebie społeczeństwu, zdecydują się zaangażować i zadbać o wspólne dobro – zostaną docenione; od tej reakcji mogą zależeć lepsze wejście w realia postpandemiczne;

Pojawi się pytanie: „co moja firm może zrobić dla ludzi, jak pomóc?”

głosowanie na odległość stanie się mainstreamem

– a dzień wyborów może przerodzić się w wyborczy miesiąc; ograniczenie kontaktu międzyludzkiego będzie katalizatorem rozwoju systemów masowego głosowania zdalnego, jednak zanim ono stanie się wystarczająco upowszechnione, być może czeka nas wydłużenie czasu głosowania, dla ograniczenia ryzyka masowych kontaktów; to z kolei spowoduje trwałą zmianę charakteru kampanii czy schematu oddawania głosów – głosowanie przez pocztę (elektroniczną?) stanie się nową normą;

Pojawi się pytanie: „na ile można będzie skorzystać z upowszechnionej e-demokracji?”

ograniczanie masowej konsumpcji 

– w najlepszym scenariuszu ograniczenie konsumpcji będzie rozsądną ceną, którą społeczeństwa zapłacą za kolejne zarazy lub katastrofalne zmiany klimatyczne; koronawirus jest najpewniej pierwszym, a nie jedynym, globalnym Czarnym Łabędziem, który spowoduje zmianę w sposobie naszej konsumpcji na różnych poziomach, od zakupów ubrań, przez turystykę czy ekonomię czasu wolnego; dochód podstawowy i pełnopłatne zwolnienia chorobowe staną się głównym tematem dyskursu publicznego;

Pojawi się pytanie: „jak będzie można skorzystać na ograniczeniu masowej konsumpcji opartej na masowym imporcie z krajów Dalekiego Wschodu?”

silniejsze lokalne łańcuch dostaw 

– globalny biznes oparty na łatwym przekraczaniu granic stanie się przed wieloma ograniczeniami administracyjnymi i społecznymi; doświadczenia koronawirusa doprowadzą do silnego zachwiania, bądź upadku firm opierających się na imporcie towarów od dalekowschodnich tanich producentów; te które przetrwają, będą budowały bardziej odporne łańcuchy dostaw, w dużej mierze oparte na dostawcach lokalnych;

Pojawi się pytanie: „na ile jesteśmy w stanie skorzystać z lokalnych partnerów do budowy antykruchego łańcucha dostaw?”

zmiana znaczenia „zmiany 

– słowo zmiana była odmieniana przez wiele przypadków w ciągu ostatnich kilku lat; hasło VUCA pojawiało się praktycznie wszędzie; jednak w przy budowaniu scenariuszy przyszłości, mentalnie dopuszczalna zmienność była ograniczona perspektywą utopijnego optymizmu myślenia o wzroście; praktycznie nie dopuszczane były scenariusze dystopijne; „zmiana” stała się eufemizmem „wzrostu”; jedyną niewiadomą był jego kierunek;

Koronawirus zdecydowanie rozszerza percepcję i każe zadać kluczowe pytanie: „jak budując organizację antykruchą jesteśmy w stanie przygotować się na realne spadki?”

Sygnały zmian jako wstęp

Sygnały zmian to zaledwie wstęp do projektowania antykruchych organizacji. Niezwykle istotny, bo budujący nowe spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Ten rozszerzający świadomość i budujący nowy język porozumienia strumień wiedzy musi zostać uporządkowany w języku możliwych intencji i działań, które mają odzwierciedlać możliwości. Nadanie sensu sygnałów zmian nie jest zadaniem prostym i już na tym etapie wymaga zarówno otwarcia się na nowe możliwości, jak i włączenia intuicji biznesowej. Doświadczenie wskazuje, że jest więcej obszarów możliwego działania niż realnych zdolności firmy do działania. Tu następuje wybór. Ten etap pracy nazywamy budowaniem krajobrazu możliwości. Integrujemy sygnały zmian celem odkrycia połączonego potencjału każdej z nich.

Polecane artykuły

Antykruchość w biznesie
Czy działamy, gdy rozprzestrzenia się koronawirusa (COVID-19)?
Przyszłości szukaj na horyzoncie